Wednesday, December 2, 2009

Z innej beczki..

Zamiast korniszonow bedzie kapusta kiszona :) hehe

nie nie.. tym razem ja nie o ciazy aczkolwiek z nia zwiazane poniekad. No bo stan ze tak powiem juz lekko zaawansowany, brzucho rosnie jak tralala wiec przyszedl czas na to zeby zatrudnic kogos do pracy. Raz ze smy sa zajete i czasem palcem do d.. ciezko trafic a dwa ze na ten moj okres nieobecnosci to lepiej zeby ktos byl. No wiec ogloszenie w polskiej gazecie dalam... a jak... no bo skoro klientow mamy polskich to i ten jezyk dobrze zeby nowy pracownik znal. Oddzwiek byl masakryczny pod wieloma wzgledami.. raz ze telefony sie urywaly a dwa ze czasem naprawde zalamywalam rece. Sytuacja ekonomiczna tego kraju powoduje w ludziach taka desperacje ze naprawde bylo mi wielu z nich szkoda. Ludzie z wyzszym wyksztalceniem, inteligentni naprawde majacy w glowie poukladane i z ktorymi mozna na wiele tematow porozmawiac ponizeni czesto do granic mozliwosci. A ze ja jestem typem ktory strasznie zawsze przezywa innych no to wpadlam w depresje..
Ostatecznie wyszlo na to ze musialysmy rzucac moneta i niestety ta ktora dostala to szczescie pracowac z nami kopnela nas w tylek doslownie na godzine przed zaczeciem pracy... rece mi opadly... no ale nie ma tego zlego wiec numer dwa zawsze moze byc numerem jeden!!
Jest git.. od wtorku bede bawic sie w nauczyciela :) cieeeekawe...

Tuesday, November 24, 2009

Powialo...

..conajmniej nuda i pustka na tym moim blogu. Zapuscilam sie jak jasna cholera. Jakby mnie tak ktos brzdeknal to pewnie bym jakies dzwieki wydala z tej pustki. cholera ciazowe humory daja jednak w kosc.. no bo to raz sie smieje a drugi wyje jak opetana i tak wte i nazad. Perspektywy na poprawe jakos mizerne no chyba ze nafaszeruje sobie indora jakimis grzybkami halucynocostam i bedzie wesolo :)
Generalnie to jestem wlasnie na etapie fazy lozeczko dziecka, szafeczka, wanienka, jakis kocyk, ubranka iiiii tak w kolko. Ewentualnie ostatnio jakis maly przerywnik na to jak Hubercik kopie... a ze wywija tymi nogami jak opetany w tym dwudziestym-tam-ktoryms tygodniu wiec daje mi czasem popalic..

jest dobrze.. mogloby byc lepiej.. i zjadlabym jakiegos korniszona... ooo...

Monday, August 31, 2009

wiotkie zycie ciezarnej

moznaby pomyslec ze zapadlam w jakis sen zimowy przez ta moja ciaze i ze ten moj blog to juz kurzem dosc grubym zarosl.. a ja tylko generalnie zwiotczalam.. tak, tak.. zrobilam sie lekko wiotka, generalnie apatyczna i delikatnie mowiac wkurwiajaca wszystko i wszystkich na okolo. Rzucam sie jak wesz na ogonie mojego kota a najbardziej co mnei wkurza to ten nieprzerwany brak energii.. najchetniej spalabym 24 godziny na dobe a zycie niech toczy sie za mnie samo przez najblizsze 6 miesiecy plus..

bylam dzis na kolejnej wizycie i chyba w tym wszystkim co sie wokol mnie teraz dzieje najcudniejsze jest to ze ta mala istotka we mnie tak macha swoimi konczynkami i rusza sie jak slodko ze te cholerne problemy przestaja miec znaczenie.. mniej nawet wkurza marcinek i cala ta meska otoczka.. btw.. F z facetami!! :) czyzby to byly poczatki feminizmu?

tak sie czasem zastanawiam do czego ci faceci sa nam wogole potrzebni.. wiecznie jakies walki.. zero kompromisu z ich strony.. czy zwiazek nie moglby byc tworem w ktorym niczego sie nie oczekuje tylko zwyczajnie jest razem..

hmmm...

Tuesday, July 28, 2009

o zyciu slow kilka

Tak tak.. ja wiem.. zamilklam troche. No bo tak jakos dziwnie przechodze "ewolucje" i moze mala "rewolucje" przy okazji.. stalam sie monotonna i lekko ociezala.. to tak jakby Ktos ze mnie wyssal cala ta moja energie i zrobil to z paskudna premedytacja.. No ale powiedzmy ze WYBACZAM ;)

tak wiec ewolucja w pelni.. zaczely sie mdlosci, zawroty glowy, sennosc juz o 8 PM... no i te "humorki".. generalnie jestem na etapie depresji i zastanawiania sie nad tym czym jest zycie.. nie, nie filozofowac nie bede.. tylko teraz kiedy w sobie mam to male cudo mysle o tym czym jest zycie.. czy to nic innego jak impresja, wiazka doznan, migajace przed naszymi oczami obrazy??.. i to przemijanie.. chyba tego najbardziej sie boje.. hmm.. skad ten lek? moze dlatego, ze byl czas kiedy nie umialam sie niczym cieszyc, niczego chciec, a teraz... desperacko probuje to wszystko nadrobic... przy czym wciaz sie chowam przed zyciem, wciaz nie jestem na nie gotowa, choc moze juz trocvhe bardziej swiadoma jak to jest zyc pelnia zycia, smiac sie, cieszyc, kochac... w tym wszystkiem moze troche bardziej zal mi straconego czasu niz tego, ktory pewnie jeszcze strace... tak, jestem niecierpliwa, wszystko chce teraz, juz... a kiedy mocniej chce, i im szybciej chce, tym oczywiscie wolniej sie wszystko dzieje.... to mniej wiecej tak jakbym chciala zmienic rytm, odwieczny, pulsujacy rytm, oszukac czas i chyba siebie sama... a moze trzeba zyc tak, jak pisal Fellini, ze "nie ma poczatku, nie ma konca, jest tylko niezaspokojona pasja zycia"... i moze trzeba pogodzic sie z tym, ze ta pasja zawsze pozostawi niedosyt, przed ktorym po prostu nie ma ucieczki...

Wednesday, July 22, 2009

post szokowe przemyslenia...

No Ok.. doszlam juz do siebie po tym ze tak powiem "szoku". No bo nie ukrywajmy byl to szok.. Ilez to bylo starania sie wczesniej i liczenia i probowania i nic. A tu masz ci babo placek jak przestalam o tym myslec i chciec przynajmniej na jakis czas to sie stalo :)

Ciesze sie naprawde wbrew temu co pokazuje na zewnatrz.. Ulka mowi ze przycichlam.. moze to i prawda. Jakby nie patrzec zycie sie zmienia o 180 stopni. Zastanawiam sie czy dojrzalam do tego zeby byc mama.. ja taka zawsze rozstrzepana.. gdzie mi tam do twardego stapania po ziemi :) ile razy bylo tak ze fruwalam w oblokach i zylam kazdym dniem.. a teraz.. hamm a teraz przyszedl czas na chlodne kalkulacje i racjonalne przemyslenia..

Glaszcze sie po tym moim slodkim brzuszku, tysiace mysli na minute i lza kreci sie w oku.. chiclabym zeby mnie ktos teraz przytulil.. wlasnie teraz.. :( pewnie to hormony szaleja.. pewnie zaraz przejdzie..


Oby..

Sunday, July 19, 2009

news dnia

Powiem wam tylko tyle.. zaciazylam..

K....wa mac!!

Zebym mogla sie upic to bym chetnie to zrobila!!! Jak zycie sie kurna zmienia w ciagu jednej minuty... szlag by to trafil!!

Za duzo wrazen jak na jeden tydzien.. zdecydowanie za duzo... :(((

Thursday, July 16, 2009

abdejt...

no bo Milusiaki juz krzycza :)

tak wiec wczoraj byl ten BIG DAY ;) no byl.. rajt?
wiec BIG DAY sie udal!!!!! yeah!!!!! :) skacze ze szczescia bo mnie nie odrzucili na ten moment na tego.. no.. aljenta :) znaczy sie bede "zielona" z grin karta jak mnie zodciskuja i ta przemila pani zatwierdzi moja aplikacje :) tak wiec Ci co kciuki czymali czymajcie jeszcze do odwolania.. AMEN


a z innych wiesci to generalnie lipa :( nie mam natchnienia i w sumie nie chce mi sie wysilac moich szarych komorek dzisiaj. Wziely sobie chyba wolne. Jak wroca z urolpu to cus skrobne. A na razie adios kofani!!

Gunia :)